Zawierzenie NMP a objawienia Maryjne Rekolekcje – Miesiąc Ósmy – Eucharystia

Modlitwa wstęp na Znak Krzyża Świętego. Modlitwa do Ducha Świętego: „Przybądź Duchu Święty…”. Rozważanie: Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort w swoich rozważaniach zawartych w „Traktacie o doskonałym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” – chce doprowadzić mnie (czytelnika tego dzieła) do oddania siebie Maryi, czego owocem będzie – jak napisał – zjednoczenie duszy Najświętszej Dziewicy z duszą moją, by wielbić Pana. Jego mocne słowa ukazują piękno Maryi: nazywa Ją bowiem np. „najdoskonalszym arcydziełem Najwyższego”, „Zdrojem zapieczętowanym” (Pnp 4), „wierną Oblubienicą Ducha Świętego, do której tylko On ma przystęp”, „świątynią i miejscem odpoczynku Trójcy Świętej”, „rajem ziemskim nowego Adama”, „wielkim i cudownym światem Boga”. Słowa św. Ludwika zachęcają mnie do zatopienia się „w przepaścistych głębiach wnętrza Maryi”. Ale jednocześnie zwracają mi uwagę, że to „Jezus Chrystus jest ostatecznym celem i kresem nabożeństwa do Najświętszej Dziewicy” a „doskonałe nabożeństwo do Maryi jest drogą do Chrystusa Pana”. Skoro Jezus Chrystus wieńczy dzieło Maryjnego zawierzenia, to jako czciciel Najświętszej Maryi Panny muszę odkryć, że tajemnica Najświętszego Sakramentu – realnej obecności Pana pośród nas – Jego niewysłowionej bliskości – jest zrozumiała w świetle tajemnicy Maryi. Potwierdza tę tezę głębsze spojrzenie na sens Maryjnego orędzia o komunii Przenajświętszego Serca Jezusowego z Niepokalanym Sercem Maryi: „Pragnę was odnawiać i prowadzić przez swoje Serce do Serca Jezusowego…” (25.10.1996). 12.10.1947 r. – w TreFontane w Rzymie – Maryja Panna objawiła się protestantowi Brunonowi Cornacchioli i jego dzieciom. Po objawieniu – widzący Bruno – powiedział do córki i synów: „Zawsze wam mówiłem, że w środku tabernakulum nie ma Jezusa, że jest to kłamstwo wymyślone przez księży. Teraz pokażę wam, gdzie jest Jezus”. Potem wszyscy razem zeszli z pagórka i udali się do pobliskiego kościoła w klasztorze Trapistów w TreFontane – miejscu męczeńskiej śmierci św. Pawła Apostoła. Kiedy weszli do świątyni, przez chwilę trwali w milczeniu, które przerwał Bruno. Wskazał dzieciom tabernakulum i powiedział im: „Piękna Pani powiedziała mi w grocie, że tutaj obecny jest Jezus. Wcześniej mówiłem wam, abyście w to nie wierzyli, i dlatego zabraniałem wam się modlić. Teraz już wiemy, że tam jest Jezus. Módlmy się i adorujmy Go w milczeniu!”. W starożytnej egzegezie Pisma Świętego zwracano uwagę na początek jakiegoś wydarzenia biblijnego, a był to klucz do zrozumienia tegoż dzieła dokonanego w historii zbawczej. Znaczący jest początek objawień w Medziugorju, bo 25 czerwca 1981 roku przypadał w czwartek i kończył oktawę Bożego Ciała. Ten pamiętny dzień został później wskazany przez Maryję jako właściwy początek dzieła Medziugorskiego: tego dnia wyłoniła się grupa Widzących, a Matka Boża po raz pierwszy prowadziła z dziećmi dialog. Po trzyletnim – wprowadzającym w dzieło objawień medziugorskich – okresie objawień rozpoczął się czas przekazywania przez świętą Panią głębszych wskazań i wymagań dla słuchaczy Maryjnych orędzi. Rozpoczął się czas prowadzenia całej Parafii Medziugorje przez Gospę. Wydaje się, że Matka Boża nie – przypadkowo wybrała czwartek: dzień szczególnej czci Najświętszego Sakramentu – jako dzień co tygodniowego przekazu orędzia. Dokładnie w trzecim orędziu dla Parafii Maryja powiedziała: „I dzisiaj wieczorem jestem wam, drogie dzieci, w szczególny sposób wdzięczna, że tutaj jesteście. Nieustannie adorujcie Najświętszy Sakrament Ołtarza. Ja jestem zawsze obecna, kiedy wierzący adorują. Wtedy otrzymują szczególne łaski”. I tak krok po kroku zrodziły się w Medziugorju adoracje Eucharystyczne otwierające ludzkie serca i gromadzące wielotysięczne zgromadzenie ludzi trwające w ciszy przez co najmniej godzinę. Także Msza Święta stała się swoistym centrum wszelkich działań duchowych, bo Matka mówiła do swoich dzieci: – „Msza Święta, kochane dzieci, niech będzie dla was nie zwyczajem, lecz życiem” (25.01.1998). Jeśli jesteśmy wezwani w Medziugorskich orędziach najczęściej do modlitwy, pokuty, odmawiania Różańca, to – zapewne – nie dlatego, że Maryja zapomniała o Eucharystii – która, ma przecież być szczytem i źródłem naszego życia – ale dlatego, że Jej dzieci tak daleko odeszły od Boga, że muszą nauczyć się Elementarza wiary – wrócić do jej podstaw – aby ostatecznie dojść do Sakramentu Wtajemniczenia Chrześcijańskiego – Najświętszego Sakramentu. Bóg – patrząc z perspektywy Słowa Bożego zawartego w Piśmie Świętym – prowadzi ludzkość w określonym kierunku – w kierunku Nieba, które może osiągnąć jedynie człowiek – zbawiony. Tu, na ziemi też jednak osiągamy pewien szczyt – a jest nim dla chrześcijanina Eucharystia. Najpiękniejszy czas dla człowieka, tu w doczesności – biorąc pod uwagę całość przebiegającej historii zbawienia – rozpoczął się wtedy, kiedy Słowo stało się Ciałem. Rozpoczął się odtąd czas niepojętej bliskości Boga. Należy zachwycić się niepojętą mądrością Boga, dziękować Mu, uwielbiać Go w Dziele Wcielenia. Obecność Jezusa w Eucharystii jest kontynuacją – tego niepojętego dla umysłu człowieka – zamysłu Pana, aby był pośród nas – jako Bóg i człowiek. Bóg – do tego dzieła – przez tysiące lat przygotowywał ludzkość. Przygotowanie to było konieczne, bo w przeciągu krótkiego czasu dokonał się cud: oto staliśmy się nowym stworzeniem w Jezusie Chrystusie – „Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili” (Ef 2,10). Izraelici przez czterdzieści lat zmierzali do Ziemi Obiecanej po tym, jak Bóg wyprowadził ich z niewoli egipskiej. A ziemia ta choć „opływała w mleko i miód” (Lb 14,7-8) nie stanowi obecnie dla „potomstwa Abrahama” (por Ga 3,29) celu ich dążeń. My: synowie Królestwa Bożego, choć zmierzamy ku Niebu, a mimo to realnie kroczymy po ziemi, znajdujemy nową Ziemię Obiecaną – Świętą Eucharystię i stopniowo dochodzimy do niej. W tym tajemniczym Sakramencie jest coś ziemskiego: materia chleba, ale jest – i wyłania się też stopniowo – przed oczyma naszej duszy – coś Niebiańskiego: Niebo i sam obecny wcielony Bóg. Można jednak zapytać: dlaczego ta Ziemia Obiecana – jest tak bardzo uboga? Jest nią zwyczajny chleb i jest on mało atrakcyjny w porównaniu do bogactw historycznej Ziemi Obiecanej. Odpowiedź dlaczego tak jest znajdziemy w Piśmie Świętym. Wydaje się że, ową nową Ziemię Obiecaną – Eucharystię Bóg uczynił tak ubogą bo: 1. Trzeba umartwić: pożądliwość ciała, oczu i pychę żywota. „Wszystko bowiem, co jest na świecie, a więc: pożądliwość ciała, pożądliwość oczu i pycha tego życia nie pochodzi od Ojca, lecz od świata” (1J 2,16), bo to prowadzi nas do grzechu, zerwania więzi z Bogiem. Ubogi chleb Eucharystyczny bardzo pomaga nam, aby wygaszać żądze ciała. 2. Sama doczesność – jak wskazuje nam Słowo Boże – nie stanowi dla nas celu ostatecznego – a nawet – zbytnio przywiązanych do niej ludzi – może prowadzić do zguby (por. Łk 17, 27-28). 3. Mamy nie miłować świata i tego co na nim jest. „Nie miłujcie świata ani tego, co jest na świecie! Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 J 2,15). 4. Słowo Boże zachęca nas do odkrywania świata duchowego – zapewne bardzo bogatego – a którego poczucie istnienia człowiek stracił, bo szatan przekonał człowieka, że jest on tylko zwyczajnym zlepkiem materii. A mamy się na rodzić w „duchu i prawdzie” i odkryć że Bóg jest Duchem, bo jak czytamy w Piśmie Świętym: „Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” (J 4, 24), trzeba więc upodobnić się do Ojca w sferze duchowej, a nie tylko rozwijać się materialnie (mimo, że Bóg przybrał nasze ludzkie ciało). – Do serca Kościoła czyli Eucharystii docieramy poprzez materię i zmysły, choć mamy ostatecznie się na Nią otworzyć duchowo i to w centrum tej sfery: sercu. Spożywamy więc Ciało Pańskie – tu odkryj: Jak wielką miłością nas Bóg umiłował skoro stał się rzeczą!!! Gdyby został tylko na poziomie równym nam: człowieczeństwa, nie mógł by tak głęboko wejść z nami w komunię. Bóg stając się rzeczą: chlebem, może wniknąć w głębokie pokłady naszej ludzkiej egzystencji. – Dobrze, że mamy jednak możliwość adorowania Pana w Najświętszym Sakramencie Ołtarza, a nie tylko spożywania Jego Przenajświętszego Ciała. Wpatrując się w Najświętszy Sakrament wzrokiem zmysłowym stopniowo otwieramy zamknięty nasz „wzrok duchowy”. Doświadczamy – odkrywając Boga w Świętej Hostii – łaski większej niż Mojżesz, kiedy oglądał on Boga „twarzą w twarz”. My wpatrujemy się w prawdziwego Boga, który przybrał ludzkie ciało. Kiedy adorujemy Najświętszy Sakrament kruszy się – krok po kroku – zatwardziałość naszego serca. Tej zatwardziałości nie można szybko pokonać – uczestnicząc jedynie we Mszy Świętej, bo tu – z racji na ustalony rytm Liturgii – pośpiesznie spożywamy Ciało Pańskie i pijemy Jego Krew, podobnie zresztą jak pośpiesznie spożywali baranka Izraeli – ci uchodzący z Egiptu (Wyj 12,11). Adorując Pana mamy możliwość oddać Bogu: nasz czas i materię, którą dysponujemy i możemy to uczynić coraz pełniej. Adoracja Najświętszego Sakramentu pozwala nam dobrze zagospodarować dobra uzyskane w czasie Mszy Świętej, a jednocześnie dobrze się do niej przygotować, bo z natury jesteśmy rozbiegani i zanim – tylko – skupimy się (a gdzie nasze wejście w głębię Liturgii) często kończy się już Msza Święta. Więc trafnie Papież Benedykt XVI zachęcał nas, abyśmy rozwijali dwa uzupełniające się ramiona kultu Eucharystii: adoracji Pana w Najświętszym Sakramencie i uczestniczenia we Mszy Świętej, aby spożywać Jego Ciało i pić Jego Krew. O to samo zresztą prosi nasza Święta Matka. W tym miesiącu – odprawiania naszych rekolekcji – proponuję ci, abyś wchodził na wyżyny i szczyty zawierzenia siebie Maryi. Czcij więc Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Rozpoznaj braki jakie zaistniały w twoim życiu w prawdziwym kulcie Eucharystii: głębokiego uczestniczenia we Mszy Świętej i adorowania Jezusa w Najświętszym Sakramencie Ołtarza: czyli ostatecznie prawdziwego zawierzenia siebie Najświętszej Maryi Pannie. Maryja mówi, że jest Ona zawsze obecna, kiedy wierzący adorują Jej Syna. Innymi słowy adorując Jezusa w Świętej Hostii spotykamy obecną Maryję. Czy można się oddać prawdziwie komuś, gdy jest on nieobecny? O Eucharystii Przychodzisz tutaj samotny, wychodzisz złączony z Bogiem i z ludźmi. Przychodzisz jako grzesznik, wychodzisz jako święty. Przy chodzisz pełen smutku, wychodzisz z radością trwałą i autentyczną. Przychodzisz ubogi duchem, wychodzisz jako bogacz, który znalazł drogocenny skarb. Twoje serce było puste, a oto wypełniły je pokój i szczęście. Nie miałeś dotąd prawdziwych przyjaciół, tu ich odnajdujesz i sam stajesz się prawdziwym przyjacielem. Panie otwórz moje oczy i serce, abym odkrył to przedziwne miejsce, gdzie wszystko jest możliwe, nawet to, co człowiekowi wydaje się, że możliwe nie jest. O święta Eucharystio, stań się dla mnie wszystkim, wypełnij moje życie, stań się moją drogą i celem. Amen.

0 komentarzy:

Dodaj komentarz

Chcesz się przyłączyć do dyskusji?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.