„A we wszystkie noce z czwartku na piątek dam ci uczestnictwo w tym śmiertelnym smutku, który odczułem w Ogrodzie Oliwnym. I żeby Mi towarzyszyć w tej pokornej modlitwie, którą zanosiłem wówczas do mego Ojca wśród wszystkich Moich udręczeń, będziesz wstawać między godziną jedenastą a północą, by w ciągu godziny klęczeć wraz ze Mną z twarzą pochyloną ku ziemi. A czynić to będziesz tak dla uśmierzenia gniewu Bożego, błagając o miłosierdzie tak dla grzeszników, jak dla złagodzenia w pewien sposób goryczy, którą czułem z powodu opuszczenia Apostołów, tak iż musiałem czynić im wyrzuty, że nie mogli czuwać ze Mną jednej godziny”

– powiedział Pan Jezus do św. Małgorzaty Marii podczas trzeciego objawienia w 1674r.

Godzina Święta jest jedną z najpiękniejszych praktyk miłości w nabożeństwie do Jezusowego Serca, jest wynagrodzeniem Chrystusowi za nasze grzechy. W nocy z czwartku na piątek oddajemy się gorącej modlitwie rozmyślając o Jego męce. Czynimy to na Jego wzór, kiedy to modlił się w Ogrodzie Oliwnym przeżywając trwogę zbliżającej się męki i konania. Każdy kto ceni sobie to nabożeństwo i trwa przy cierpiącym Zbawicielu podczas tej modlitwy jest prawdziwym przyjacielem Serca Jezusa.

Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Powiedział: „Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam”. Bóg pragnie tworzyć mnie razem ze mną, a przeze mnie pragnie odtwarzać swój obraz w drugim człowieku. Ale ten obraz Boży we mnie ulega zamazaniu, skażeniu przez mój grzech. Dlatego potrzeba uwagi, otwartego serca, by wpatrywać się w Boga działającego w moim życiu, by Go nie zagubić.

Mogę pytać: Gdzie dzisiaj byłeś, Panie? Jak mnie prowadziłeś? Jak szłam za Tobą? Jest to moja modlitwa wieczorna. Dlaczego „modlitwa”, a nie „rachunek sumienia”?

Często rachunek sumienia kojarzy się z przygotowaniem do sakramentu pojednania. Ten, tzw. ignacjański rachunek sumienia, nie jest przygotowaniem do spowiedzi (a przynajmniej – nie bezpośrednim), nie jest wyliczeniem grzechów ani koncentrowaniem się na tym, co mi się nie udało. Modlitwa miłującej uwagi to koncentrowanie się na Jezusie, który pragnie mnie prowadzić. On pragnie i ja pragnę. Co więc stoi na przeszkodzie, by spełniły się Jego i moje pragnienia?

Mogę zadać sobie takie pytania: Kim On dla mnie jest? Jak ważny jest w moim życiu? Jeśli jest moim najukochańszym Przyjacielem, to chcę się z Nim widywać, przebywać z Nim, słuchać Go – bo Przyjaciel pragnie dobra dla mnie. Pragnie prowadzić mnie drogą, która jest dla mnie najlepsza. Czy chcę nią iść? Czy w to wierzę? Przyjaciel-Bóg pomaga mi, daje to, co jest dobre, najlepsze dla mnie.

Nieraz w ciągu dnia trudno mi zauważyć ogrom otrzymanych darów: pogodę, drugiego człowieka, spotkanie, jakieś sytuacje, dobre myśli, a może również coś trudnego. Jeśli kocham Boga – i zaczynam zauważać, jak bardzo mnie obdarowuje – to moje serce jest naturalnie pobudzone do wdzięczności. Dziękuję za to, że moje oczy widzą, że mogę się poruszać, że mogę istnieć…

Wdzięczność pokazuje mi, że jestem zależna, że wszystko, co mam (zdolności, wygląd itd.), otrzymałam od Boga. Pokazuje mi też, że ufam, że pozwalam, by Bóg był ważny w moim życiu, że dostrzegam Jego obecność – tu i teraz. Sama nazwa czasu teraźniejszego (np. niem. Präsent, ang. Present, fr. Présent) sugeruje związek obecności i obdarowania, mówi, że ten, kto mi coś daje, jest obecny w moim życiu, daje jakąś cząstkę siebie – bo mu na mnie zależy, bo mnie kocha. A ja – mogę przyjąć ten dar różnie. Jeśli przyjmuję prezent z wdzięcznością, z uwagą, to znaczy, że szanuję Tego, który mi go daje. Dlatego ta modlitwa miłującej uwagi zaczyna się od słów:

  1. Dziękuję Ci…A jeśli nie potrafię za coś dziękować – wyznaję Bogu szczerze: „za ten dar trudny dla mnie nie umiem jeszcze podziękować”. Nasuwa się tu pytanie: czy mogę być wdzięczna i nieszczęśliwa w tym samym czasie?Wdzięczność uczy mnie nie tylko działać dla Boga, ale też „wykonywać dzieła Boże”. Jeśli jestem wdzięczna – to chcę też coś dać drugiemu, chcę coś Bogu ofiarować, chcę odwzajemnić miłość do mnie.
  2. Pomóż mi…Trwając w Bożej Obecności, przed Tym, który mnie kocha i zna mnie lepiej niż ja samą siebie – i widzi mój dzień inaczej niż ja – proszę o Jego światło, o światło Ducha Świętego. Potrzebuję go, by rachunek sumienia nie był autorefleksją, lecz modlitwą, bym słuchała i usłyszała, zobaczyła, jak Bóg mnie dziś prowadził, a także umiała dostrzec Jego ślady w moim dniu. W ciągu dnia często mam wiele spraw, czas napięty i trudno mi zauważyć Jego działanie (owszem, staram się czynić dobro, ale przecież mogłam coś przeoczyć, zagubić). Ale mam Przyjaciela – Ducha Świętego – który mi wskazuje, pomaga dostrzec ślady Jezusa.
  3. Kocham Cię…Jak dzisiaj kochałam? Z pomocą Ducha Świętego patrzę na miniony dzień. Mogę to uczynić w dwojaki sposób:
    • rachunek sumienia ogólny: przechodzę w myśli dany dzień od rana do wieczora; dostrzegam, jak szłam za różnymi poruszeniami we mnie – pytam: do czego mnie one prowadziły? Jak szłam za tym, co było dobre? Czy nie uległam zniechęceniu?
    • rachunek sumienia szczegółowy: przyglądam się bardziej np. jednej sprawie, jednej mojej postawie.

    To nie ja tutaj coś wymyślam, lecz Bóg wskazuje mi moje słabe miejsca, sprawy, którym mam się przyglądać. Nieraz jest to coś, co najchętniej odsuwam od siebie, z czego rezygnuję, bo wydaje się trudne, bo wymaga poznania prawdy o sobie, przełamania się wobec innych.

    W tym miejscu mogę zatrzymać się na tej jednej sprawie, która mnie dotyka, porusza najbardziej, gdy myślę o danym dniu. Zadaję sobie pytania: Dlaczego tak się stało? Dlaczego tak zareagowałam? Co było we mnie? Do czego to doprowadziło? Czy przez moją reakcję nie zaniedbałam jakiegoś dobra?

    Zdaję sobie sprawę z działania duchów. Jak pisze św. Ignacy, u ludzi, którzy postępują od dobrego ku lepszemu, duch zły działa pod pozorem dobra. Najpierw idzie tak, jak anioł światłości (wydaje nam się, że prowadzi nas dobrą drogą), dopiero później skręca w boczną uliczkę. Dlatego uczę się tutaj rozpoznawać również „czarne stopy”. Przypominam sobie, że dobro dzieje się wtedy, jeśli zarówno początek, środek jak i koniec (owoc) działania są dobre. Nawet jeśli coś było dla mnie dobre, staram się odczytać, czego tutaj uczył mnie Pan Bóg, czego ode mnie oczekiwał.
    Jest to szczególne miejsce rozeznawania.

  4. Przepraszam i nadal chcę Cię kochać…Tylko w takiej perspektywie – gdy dostrzegam działanie Boga w moim życiu, moim dniu – rodzący się we mnie żal (gdy coś zaniedbałam, nie uczyniłam czegoś, co było dobrem dla mnie albo innych) nie przygniata mnie. Wiem, że Bóg nadal mnie kocha. Proszę o wybaczenie i wiem, że Bóg już mi wybaczył – stąd znów rodzi się we mnie dziękczynienie: za to, że mnie przytula, przygarnia taką, jaka jestem, że zna mnie lepiej niż ja sama i nadal chce mnie prowadzić, mimo że błądzę.
  5. Bądź ze mną…Postanawiam poprawę dzięki łasce Boga. Tutaj zapisuję jakieś wnioski, taktykę Złego, postanowienia wynikające z danej sytuacji dnia, z mojej postawy. Zadaję sobie pytania: Co mam uczynić jutro? Co uczynić w następnych dniach?

Na koniec odmawiam „Ojcze nasz”.

Kilka uwag pomocniczych do rachunku sumienia:

  • Bóg jest Autorem mojej modlitwy. Modlę się sercem, nie tylko „głową” (chociaż umysł i serce współpracują). Potrzebuję trochę czasu, by poczuć sercem. Serce wyczulone na Boga rozeznaje nieustannie. Święty Ignacy dzięki tej modlitwie i ćwiczeniu mógł „znajdować Boga we wszystkich rzeczach”, w każdym momencie swego dnia.
  • Dobrze, bym zdawała sobie sprawę z różnicy między sprawami pilnymi i ważnymi. Często doświadczam pokusy, by odłożyć na później rachunek sumienia. Jednak z mojego doświadczenia wynika, że jeśli modlę się o wcześniejszej porze, to sprawy, które mam do wykonania, łatwiej mi podjąć po modlitwie.

Wiem, że Pan Bóg pragnie mnie pociągać do Siebie coraz bardziej, pragnie, bym była Jego narzędziem. Moim zadaniem jest wsłuchiwać się w Niego, by nauczyć się rozeznawać, jak może mówić do mnie. Uczę się Boga w moim życiu. Pomaga mi w tym rachunek sumienia, czyli spojrzenie na moje życie i odczytanie, co poprzez wydarzenia dnia Pan Bóg chce mi powiedzieć. Uczę się rozeznawać przez codzienne spoglądanie. Jest to piękna modlitwa – mogę uczyć się Boga, ale i uczyć się siebie, poznawać siebie, by poznać Boga zapraszającego mnie do działania.

Oprac. Krystyna Seremak

Wprowadzenie

W księdze proroka Zachariasza, czytamy takie słowa: ” UDERZĘ PASTERZA, A ROZPROSZĄ SIĘ OWCE STAD ”. Owce skupiają się zawsze wokół PASTERZA. Kiedy Pasterz niedomaga, wtedy owce idą w rozsypkę. Te słowa o Pasterzu i owcach można odnieść do Kapłana i wiernych. Kondycja duchowa wiernych zależy bardzo często od postawy Kapłana. Dlatego bardziej niż czegoś innego potrzeba nam świętych Kapłanów, zatroskanych o dusze ludzkie. To zaś, czy Kapłani są święci, w dużejmierze zależy od modlitwy wiernych za Nich i wsparcia  duchowymi ofiarami. Krótko mówiąc-trzeba się za Kapłanów modlić. Mamy w tej dziedzinie wiele zaniedbań. Chciejmy tą DROGĄ KRZYŻOWĄ uzupełnić choć trochę te braki.

 

JEZU CICHY I POKORNEGO SERCA, PROSZĘ – UCZYŃ SERCA WSZYSTKICH KAPŁANÓW,   WEDŁUG SERCA TWEGO!

 

 

Stacja I: PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY.

 

PAN JEZUS dopuścił w czasie męki, że Go osądzono niesprawiedliwie. Zrobił to między innymi dlatego, aby przebłagać Ojca Niebieskiego za grzechy tych, którzy sądzą Kapłanów jako zastępców Pana Jezusa na ziemi. Wielu ludzi nie korzysta dzisiaj należycie z posług Kapłańskich dlatego, że słuchają opinii innych na temat Kapłanów. Sądy ludzkie nie zostawiają nieraz na Księdzu suchej nitki. PAN JEZUS powiedział: ” Komu więcej dano, od tego się będzie więcej wymagać ”. Dlatego na SĄDZIE BOŻYM Kapłan będzie sądzony surowiej przez PANA JEZUSA niż inni ludzie. Tym niemniej Panu Jezusowi wolno się dzisiaj posługiwać Kapłanem, który ani się Jemu samemu, ani też ludziom nie podoba. Panie Jezu, przepraszam Cię za wszystkie moje złe myśli o Kapłanach. Przepraszam za sądy wypowiadane o Kapłanach. Może nimi kogoś zraziłam do SAKRAMENTÓW ŚWIĘTYCH?

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja II: PAN JEZUS BIERZE KRZYŻ.

 

Nikt nie jest wstanie przyjąć Krzyża z łatwością, ani z przyjemnością. Także dla Kapłanów Krzyż  jest Krzyżem. Może widziałam kiedyś Kapłana, Który unikał Krzyża i szukał łatwizny? Niech się tym nie gorszę. Przecież Ksiądz – jako człowiek, może być dużo słabszy ode mnie.

Panie Jezu, przepraszam Cię , za te wszystkie wypadki, kiedy gorszyłam się jakimś Kapłanem i chciałam, naśladując Go – urządzić sobie życie łatwiej i wygodniej.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja III: PAN JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA.

 

Czytam w Ewangelii, że ludzie patrząc na słabość fizyczną Pana Jezusa, po prostu się Nim gorszyli i powątpiewali, że Ktoś tak nędzny i słaby może być Bogiem. Kiedy zobaczę upadającego  Kapłana zamiast się gorszyć – pomodlę się za Niego. A jeżeli w dodatku przyjmę od Niego posługę  Kapłańską z wiarą, że On to spełnia z polecenia Chrystusa, oddam przez to większą część Panu Jezusowi. Muszę wciąż pamiętać, że Ksiądz będzie odpowiadał za siebie, a ja – za siebie.

Panie Jezu, przepraszam Cię, za te wszystkie przypadki, kiedy wybierałam sobie jakiegoś Kapłana, np. przy Spowiedzi, nie patrząc na Cibie, ale tylko szukając swojego zadowolenia.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja IV: PAN JEZUS SPOTYKA MATKĘ SWĄ BOLESNĄ.

 

Pan Jezus potrzebował Swojej Matki i przyjął Jej pomoc podczas Drogi Krzyżowej. Każdy Kapłan potrzebuje Matki Bożej i pomocy na Swojej Kapłańskiej drodze.

Proszę Cię gorąco, Panie Jezu, aby wszyscy Kapłani i wszyscy Klerycy oddali się Twojej Matce, Matce Bożej w niewolę.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja V: SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA PANU JEZUSOWI.

 

Pan Jezus potrzebował pomocy człowieka i przyjął ją od Szymona. Żaden Kapłan nie dokona niczego bez pomocy ludzi. Dlatego Kapłan potrzebuje wsparcia ludzi świeckich. Pan Jezus pragnie, aby ciężaru głoszenia Ewangelii i zbawienia świata Kapłani nie nieśli w pojedynkę, ale w otoczeniu ludzi świeckich: kobiet, mężczyzn, młodzieży i dzieci. Wprawdzie  na tym świecie, w tej współpracy Kapłanów z ludźmi świeckimi, zwykle zasługę przypisują właśnie Księżom, ale przecież kiedyś Pan Bóg wszystko oceni i każdemu przyzna to, co się mu należy.

Proszę Cię, Panie Jezu, aby Księża byli otoczeni gorliwymi i zaangażowanymi apostołami świeckimi.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja VI: ŚW. WERONIKA OCIERA TWARZ PANU JEZUSOWI.

 

Pan Jezus przyjął pociechę ze strony Św. Weroniki. Ale pociecha Weroniki nie odciągnęła Pana Jezusa od Drogi Krzyżowej. Była raczej pomocą dla dalszych Jej etapów. Tak samo każdy Kapłan potrzebuje pociechy ze strony ludzi świeckich. Ale nikomu nie wolno zniechęcać Kapłana, by dalej szedł Drogą Krzyżową. Nieraz ludzie myślą, że dobrze czynią zachęcając Kapłana, aby sobie odpoczął , aby odwołał jakieś zajęcia, aby się mniej przejmował, aby się zabawił, jednym słowem – aby sobie ulżył. Ale to nie jest słuszne. Nieraz nawet dobry człowiek nie może stać się niechcący pokusą dla drugiego.

Przepraszam Cię, Panie Jezu, za to, że może kiedyś jakimś słowem spowodowałam, że któryś Kapłan stał się mniej gorliwy.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja VII: PAN JEZUS DRUGI RAZ UPADA.

 

Jest pewne, że na Drodze Krzyżowej Pan Jezus najbardziej cierpiał za grzechy Kapłanów i może tak być, że Kapłan, zamiast poprawić się, jeszcze bardziej upada. Mam się na ten widok nie załamywać w wierze, w spełnieniu dobrych uczynków. Upadek Kapłana nie może być dla mnie usprawiedliwieniem.

Przepraszam Cię, Panie Jezu, za tych wszystkich Kapłanów, o Których wiem, że upadli i odeszli od Ciebie.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja VIII: PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY.

 

Te płaczące niewiasty były Matkami, które z dziećmi na rękach stały blisko drogi i żałowały Pana Jezusa. Jaki jest Kapłan, zależy często od tego, jaka była Jego Matka. Dlatego modlę się o dobre Matki, o święte Matki. Modlę się o dobre Rodziny, o święte Rodziny. Modlę się o Matki, które by  ofiarowały swoje Dzieci Panu Bogu i zachęcały Je do ofiary z życia.

Panie Jezu, proszę o łaskę, aby wszystkie Matki obecnych Kleryków zachęcały swych Synów do złożenia prawdziwej ofiary ze swego życia. Dziękuję Ci za wszystkie Matki, które wychowały Kapłanów.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja IX: PAN JEZUS TRZECI RAZ UPADA.

 

Kapłan przeżywa swoje ciężkie pokusy, ponieważ szatan zdaje sobie sprawę, że kiedy upadnie Kapłan, to zgorszenie i zło, będzie większe aniżeli wtedy, kiedy upadnie inny człowiek. Upadły Kapłan potrzebuje pomocy! Nie tylko modlitwy, dobrego słowa, ale przede wszystkim przykładu ze strony ludzi świeckich. To może być skuteczniejsze niż upomnienie Księdza Biskupa.

Przepraszam Cię, Panie Jezu, za tych wszystkich Kapłanów, którzy dali publiczne  zgorszenie.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja X: PAN JEZUS Z SZAT ROZEBRANY.

 

Pan Jezus, bardzo cierpi, kiedy Kapłan grzeszy. Ale cierpi jeszcze więcej, kiedy grzech  Kapłana staje się publiczny i inni o nim rozprawiają, ponieważ wtedy ludzie nieutwierdzeni w wierze mogą się załamać. Jeżeli pragniesz okryć Pana Jezusa przy dziesiątej stacji, możesz to zrobić: zakrywając grzechy Kapłana tak, aby się nie stały one publiczne. A ten mój gest, to moje milczenie, to nierozgłaszanie słabości i grzechów Kapłańskich Pan Jezus mi wynagrodzi.

Przepraszam Cię, Panie Jezu, za te wszystkie wypadki, kiedy opowiadałam z lubością o grzechach Kapłana.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja XI: PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY.

 

Pan Jezus zapowiedział, że gdy zostanie podwyższony nad ziemię, pociągnie wszystkich do  Siebie. Przez przebite ręce Pana Jezusa, proszę o czystość wszystkich rąk Kapłańskich. Proszę, aby ręce Kapłanów nie były splamione nieczystością, ani chciwością.

Proszę Cię, Panie Jezu, ażeby wszyscy Klerycy z najczystszymi intencjami wyciągali ręce po ŁASKĘ SAKRAMENTU KAPŁAŃSTWA.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja XII: PAN JEZUS NA KRZYŻU UMIERA.

 

Śmierć Pana Jezusa, która miała miejsce 2000 lat temu na Górze Kalwarii nieopodal Jerozolimy, powtarza się podczas MSZY ŚW. Kapłan, dzięki MOCY z WYSOKA, przemienia chleb w Ciało Pana Jezusa, mówiąc : ” TO JEST CIAŁO MOJE ZA WAS WYDANE ”.Potem łamie chleb jak ongiś złamano życie Pana Jezusa. Straszna rzecz, jeśli Kapłan sprawuje te Święte Czynności, będąc

wstanie grzechu śmiertelnego. Stan duszy Kapłańskiej nie decyduje co prawda o cudzie przemiany, ale  jakżeż straszną rzeczą byłoby świętokradztwo.

Panie Jezu, ofiaruję Tobie miłość Niepokalanego Serca Twojej Matki na wynagrodzenie za wszystkie świętokradztwa świata.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja XIII: PAN JEZUS ZDJĘTY Z KRZYŻA I ODDANY MATCE BOLESNEJ.

 

Matka Najświętsza, trzymając na rękach martwe Ciało Syna, policzyła wszystkie rany zadane Panu Jezusowi przez nasze grzechy. Kto przeprasza za grzechy Kapłanów, najlepiej pociesza  MATKĘ BOLESNĄ.

Proszę Cię, Panie Jezu, o łaskę dla Kapłanów, aby umieli Oni z taką miłością i pieczołowitością brać do ręki Ciało Twoje, z jaką trzymała Je na Swych rękach Matka Boża.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

Stacja XIV: PAN JEZUS DO GROBU ZŁOŻONY.

 

Kto jest wstanie zrozumieć niezmierny smutek Matki Najświętszej patrzącej, jak Ciało Pana  Jezusa znika Jej sprzed oczu i ginie w grobie. Matka Boża patrzy na każdego Kapłana i każdego innego wiernego, jak przyjmuje KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ. Co stanie się z Panem Jezusem w jego sercu. Jak zostanie przyjęty? Czy będzie przyjęty gorąco, czy zimno, urzędowo, sztywno.

Proszę Cię, Panie Jezu, aby wszyscy Kapłani i wszyscy wierni odprawiali szczerze dziękczynienie po przyjęciu KOMUNII ŚWIĘTEJ, a także dziękczynienie po zakończeniu MSZY ŚWIĘTEJ.

 

Zmiłuj się nad nami PANIE, zmiłuj się nad nami.

JEZU MÓJ, WE KRWI RAN SWOICH, OBMYJ DUSZĘ Z GRZECHÓW MOICH.

 

 

ZAKOŃCZENIE:

Jestem przekonana, że Kto wynagradza Panu Jezusowi za Kapłanów, najbardziej Go pociesza, zyskuje Jego wdzięczność, więc mogę się spodziewać łaski, że spotkam w życiu Kapłana, który pomoże mi naprawdę pokochać Pana Jezusa…

MODLITWA ZA KAPŁANÓW.

Panie Jezu, Ty wybrałeś Twoich Kapłanów spośród nas i wysłałeś Ich, aby głosili Twoje Słowo, działali w Twoje Imię. Za tak wielki dar Twego Kościoła przyjmij moje uwielbienie i dziękczynienie. Proszę Cię abyś napełnił Ich ogniem Twojej miłości, aby Ich Kapłaństwo ujawniało  Twoją obecność w Kościele. Ponieważ są naczyniami z gliny, modlę się, aby Twoja moc przenikała Ich słabości. Nie pozwól, by w swych utrapieniach zostali zmiażdżeni. Spraw, by w wątpliwościach nigdy nie poddawali się rozpaczy, nie ulegali pokusom, by w prześladowaniach nie czuli się opuszczeni. Natchnij Ich w modlitwie, aby codziennie żyli tajemnicą Twojej śmierci i zmartwychwstania. W chwilach słabości poślij Im Twojego Ducha. Pomóż Im wychwalać Ojca Niebieskiego i modlić się za grzeszników. Mocą Ducha Świętego włóż Twoje Słowo na Ich usta i wlej Swoją miłość w Ich serca, aby nieśli Dobrą Nowinę ubogim, a przygnębionym i rozpaczonym uzdrowienie. Niech dar Maryi, Twojej Matki, dla Twojego ucznia, którego umiłowałeś , będzie darem dla każdego Kapłana. Spraw, aby Ta, Która uformowała Ciebie na Swój ludzki wizerunek, uformowała Ich na Twoje podobieństwo, mocą Twojego Ducha, na chwałę Boga Ojca. Amen..

 

 

…Umiłowani Bracia i Siostry, bądźcie solidarni z życiem. Wołanie to kieruję do wszystkich moich rodaków bez względu na przekonania religijne. Do wszystkich ludzi, nie wyłączając nikogo. Z tego miejsca jeszcze raz powtarzam to, co powiedziałem w październiku ubiegłego roku: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. [Wierzcie, że nie było mi łatwo to powiedzieć. Nie było mi łatwo powiedzieć to z myślą o moim narodzie, bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości.] Potrzebna jest więc powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Dlatego tak ważne jest budowanie „kultury życia”: tworzenie dzieł i wzorców kulturowych, które będą podkreślały wielkość i godność ludzkiego życia; zakładanie instytucji naukowych i oświatowych, które będą promowały prawdziwą wizję osoby ludzkiej, życia małżeńskiego i rodzinnego; tworzenie środowisk wcielających w praktykę codziennego życia miłość miłosierną, którą Bóg obdarza każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego, słabego i ubogiego, [nienarodzonego]. Wiem, że wiele czyni się w Polsce w sprawie obrony życia. Bardzo jestem wdzięczny wszystkim, którzy w to dzieło budowania „kultury życia” w różnoraki sposób się zaangażowali. W szczególny sposób wyrażam moją wdzięczność i uznanie tym wszystkim w naszej Ojczyźnie, którzy w poczuciu wielkiej odpowiedzialności przed Bogiem, swoim sumieniem i narodem bronią ludzkiego życia, godności małżeństwa i rodziny. Dziękuję z całego serca Federacji Ruchów Obrony Życia, Stowarzyszeniom Rodzin Katolickich i wszystkim innym organizacjom i instytucjom, których powstało bardzo dużo w ostatnich latach w naszym kraju. Dziękuję lekarzom, pielęgniarkom i osobom prywatnym. Brońcie dalej życia!…

                                                                                                                                         Św.  Jan Paweł II

4 czerwca 1997 roku
fragment homilii Jana Pawła II w Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu

               Droga Krzyżowa na podstawie Hymnu o miłości Św. Pawła

        Nawet najbardziej heroiczny czyn nic nie znaczy bez miłości. Ona jest sensem dobra i ofiary. 

 

Przychodzimy dzisiaj do Jezusa ukrzyżowanego, aby doświadczyć Jego miłości i nauczyć się, że nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś oddaje swoje życie (por.J.15,13). Jezus ukochał nas taką właśnie miłością.

 

                                                                                                                        Stacja I – Wyrok

Miłość jest prawdą

A Jezus stał pokorny, bo znał prawdę swojej miłości: nie zazdrościł wpływów, nie chwalił się dobrem, które czynił, nie wynosił się swoją królewską godnością.

Jezu niesłusznie skazany, naucz mnie, że miłość nawet wobec kłamliwych oskarżycieli nie zazdrości, nie przechwala się, nie jest zarozumiała.

 

                                                 Stacja II – Krzyż

Miłość wszystko okrywa milczeniem

Jezus krzyż przyjmuje wiernie i bez sprzeciwu, gdy boli. Bo nie ten kocha prawdziwie, kto jest krzykliwym widzem miłości, a w trudnej chwili może ją „wyłączyć”. Miłość krzyża się nie boi, bo krzyż, to jej drugie imię.

Jezu z cichą zgodą krzyż przyjmujący, rozpal w nas miłość, która wszystko okrywa milczeniem.

 

                                                                   

                                                                                                                Stacja III – Upadek

 

Miłość wszystkiemu ufa

Jezus upadł. Schylił się tak boleśnie, aby podnieść z ziemi wszystkie miłości leżące na bruku: miłości porzucone, ostygłe, miłości chore i ślepe, miłości skrzywdzone i te krzywdzące, miłości zniewalające i okrutne przez zazdrość… Jezus wszystkie przytula do krzyża i podnosi z ziemi… bo chce je uzdrowić. Miłość na Golgocie zwycięży, a w niej zwycięży każdy okruch miłości, w którą człowiek wierzy.

Jezu, Królu miłości, nawet w porażce niosę do Ciebie moją chorą miłość, bo miłość wszystkiemu ufa.

 

                                                                     

                                           Stacja IV – Matka

 Miłość wszystko przetrzyma

W miłującej obecności Matki przy cierpiącym Synu dojrzewa owoc zbawienia.

Jezu, nie proszę byś mnie i moim bliskim ujął koniecznego cierpienia. Proszę o miłość, która wszystko przetrzyma.

 

                                           Stacja V – Szymon

 

Miłość jest szlachetna

A może ten, komu wahamy się pomóc, bo został okrzyknięty winowajcą, w rzeczywistości jest ofiarą, jak Jezus?

Jezu nie chcę rozsądzać, kto winien, a kto nie. Abym nie bał się kochać odrzuconych, rozpal we mnie miłość, która jest szlachetna.

 

                                                                  

                                          Stacja VI –  Weronika

 

Miłość nie szuka siebie

Miłość żyje, kiedy jest wyrażana, kiedy jest okazywana odważnie… Maluje w sercu oblicze osoby kochanej, jak twarz Jezusa utrwalona na chuście Weroniki.

Jezu, który nosisz w sercu moje oblicze, naucz mnie odwagi Weroniki, naucz mnie miłości, która nie szuka siebie.

 

                                                                                                            Stacja VII – Upadek

 

Miłość jest cierpliwa

Miłość cierpliwa nie notuje ilości popełnionych błędów, nie określa limitu powrotów. Jezus powstający z kolejnego upadku, uczy cierpliwej miłości. Bóg daje mi łaskę, bym powstał, daje mi kolejną szansę. Taką miłością kocha nas Bóg.

Jezu wytrwały w powstawaniu, wlej we mnie wiarę w miłość Boga, który zawsze przygarnia powracających, pomóż mi tak kochać siebie samego, bym nigdy nie odbierał sobie prawa do powstania z kolejnego upadku. Przecież miłość jest cierpliwa.

 

 

                                           Stacja VIII – Kobiety

 

Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz raduje się prawdą

Miłość cierpi z powodu niesprawiedliwości, lecz jednocześnie prowadzi do prawdy, która wyzwala. Miłość szuka prawdziwego dobra, nie samej tylko pociechy.

Jezu, kochający człowieka prawdziwie, daj memu sercu oczy patrzące z miłością, która nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz raduje się prawdą.

 

                                                                                                                                        

                                                                                                              Stacja IX – Upadek

 

Miłość nigdy nie ustaje

Trudna jest miłość wierna. Ciężka jest miłość nieodwzajemniona. Zniechęca miłość samotna. Powala na ziemię miłość zraniona. Jezus upadając, nie ginie jednak pod ciężarem krzyża. Miłość przywiodła Go na Drogę Krzyżową i miłość staje się siłą, aby mógł dojść na Golgotę. Jezus powstaje właśnie dlatego, że kocha.

Jezu, pomóż mi w zniechęceniach czerpać siłę z miłości, która nigdy nie ustaje.

 

                                                                    

                                                                          Stacja X – Nagość

 

Miłość nie postępuje nieprzyzwoicie

Aby odkupić wszystkie grzechy i krzywdy świata, Jezus bierze na siebie każdy brak miłości i szacunku, każdą podeptaną godność. One właśnie są haniebną nagością ludzkości. Jezus oddaje siebie do końca, aby okryć tę nagość świata, bo miłość przywraca utraconą godność.

Jezu, obrońco naszego człowieczeństwa, niech wszyscy ludzie uwierzą, że miłość nie postępuje nieprzyzwoicie.

 

                                                                         

                                                                                                                                   Stacja XI – Ukrzyżowanie

Miłość nie wybucha gniewem

Miłość pozwala się ukrzyżować, bo wierzy w swoje ostateczne zwycięstwo. Miłość daje Jezusowi siły, aby bez buntu przyjąć cierpienie. Miłość – także do tych, którzy Go krzyżują. W miłości nie ma pragnienia zemsty, odwetu.

Jezu, pokorny w czasie krzyżowania, niechaj cierpiący odnajdują siłę w miłości, która nie wybucha gniewem.

 

                                                             

 

 

                                                                        Stacja XII – Śmierć

 

 

Miłość wszystkiemu wierzy

Jezus umiera na krzyżu. Pomiędzy ziemią a niebem – samotny. Oddaje własnego ducha, składając Go w ręce Ojca dla życia każdego człowieka. Jezus jest hojnym dawcą. Kocha za darmo i wierzy w człowieka, że przyjmie tę miłość i te miłość pokocha.

Jezu, umierający, pomóż mi przyjąć dar Twego zbawienia. Niech spełni się miłość, która wszystkiemu wierzy.

 

                                                                                                                                      Stacja XIII – Pieta

 

Miłość nie liczy doznanych krzywd

Maryjo, Matko, zawsze zachowująca w swym sercu dzieła Boga: te radosne i te bolesne, bez upominania się o wynagrodzenie za cierpienia. Bo Miłość zawsze jest dawaniem.

Matko nad zwłokami Syna, niechaj bez zastrzeżeń przyjmę prawdę, że miłość nie liczy doznanych krzywd.

 

                                                                 

 

                                                        Stacja XIV – Grób

 

Miłość potrafi oczekiwać

Tylko miłość, która umie czekać, będzie świadkiem zmartwychwstania. Tylko miłość, która umie czekać, pozna prawdę o rzeczach niepojętych i wydarzeniach niezrozumiałych. Bóg w grobie – to jeszcze nie koniec.

Jezu, daj mi miłość większą od niedowidzenia mej wiary. Bo, kiedy nadejdzie to, co doskonałe, zaniknie to, co częściowe.  Teraz poznaję po części, potem poznam tak, jak sam zostałem poznany (1Kor 13, 10.12).

 

 

 

Panie Jezu, rozważanie Twojej męki i śmierci jest zawsze szkołą miłości. Pomóż mi do niej dorastać. Pomóż mi wierzyć i odczuć, że to z miłości do mnie oddałeś swoje życie.

Dziękuję Ci Jezu za Twoją miłość. Chcę odpowiedzieć na nią miłością.

 

„Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość – te trzy.
Z nich zaś największa jest miłość” (1Kor 13,13)
A potem w wieczności, pozostanie już tylko Miłość.

 

/Fragmenty rozważań Drogi Krzyżowej zaczerpnięto z ks. Bogusław Zeman SSP, w: Krzyż Chrystusa , szkoła miłości. Droga Krzyżowa, Edycja Św. Pawła, Częstochowa 1999/